Planowe zwycięstwa Barcelony i Realu

0 komentarze

Getafe przegrało na własnym stadionie z FC Barceloną 0:2 (0:0) w meczu 2. kolejki ligi hiszpańskiej. Bohaterem "Dumy Katalonii" zostali Zlatan Ibrahimovic i Leo Messi.

Były snajper Interu Mediolan wpisał się na listę strzelców w 66. minucie. Reprezentant Szwecji zdobył w tym sezonie już dwie bramki. Wynik spotkania ustalił Leo Messi. Dzięki tej wygranej Barcelona po dwóch spotkaniach ma komplet punktów.

Zwycięstwo odniósł także Real Madryt. "Królewscy" pokonali Espanyol Barcelona 3:0. Bramki zdobyli Esteban Granero, Guti oraz wprowadzony w drugiej części gry Cristiano Ronaldo.
W innym sobotnich spotkaniach Atletico Madryt zremisowało 1:1 z Racingiem Santander a FC Sevilla pokonała aż 4:1 Real Saragossę.

Horror w drugim półfinale ME: nasi siatkarze poznali finałowych rywali

0 komentarze

Polscy siatkarze w niedzielnym finale (19.30) mistrzostw Europy zmierzą się z reprezentacją Francji. W pięciosetowym boju ekipa "Trójkolorowych" okazała się lepsza od reprezentacji Rosji wygrywając 3:2.

Dość nieoczekiwanie spotkanie lepiej rozpoczęła ekipa "Trójkolorowych", która wygrała pierwszego seta aż siedmioma punktami. O tym, że nie był to przypadek pokazał set drugi, w którym Francja ponownie okazała się lepsza wygrywając 25:22. Rosjanie wyraźnie nie radzili sobie z atakami i blokiem rywali grając schematycznie i nieskutecznie. W szeregach Francuzów bardzo dobrze grali znani z polskich boisk Stephane Antiga i Guillame Samica.

Gdy wydawało się, że Francja sprawi wielką niespodziankę przebudziła się ekipa Rosji. Po emocjonującej partii górą była rosyjska ekipa, która wykazała się większą odpornością psychiczną wygrywając trzeciego seta 27:25.

W kolejnej odsłonie Rosjanie byli lepsi od Francuzów w każdym elemencie siatkarskiego abecadła - zawodził Samica, którego ataki bezlitośnie blokowali Aleksiej Kazakow i Aleksander Koszariew. W obronie świetnie spisywał się Aleksiej Werbow. Efektem tego była wysoka wygrana Rosjan 25:15. O rozstrzygnięciu składu półfinału rozstrzygnąć miał więc tie break.

Na początku piątego seta Rosja objęła kilkopunktowe prowadzenie, które utrzymywało się przez długie minuty. Rosjanie w decydujących momentach prowadzili już 13:10 ale wtedy do głosu doszli Francuzi zdobywając cztery punkty z rzędu i mając meczową piłkę ale po chwili Rosjanie zdołali wyrównać stan seta, najpierw na 14:14, a potem na 15:15. Kolejne dwa punkty zdobyli ponownie Francuzi, a prawo gry w finale z Polską zostało przypieczętowane asem serwisowym

Rosja - Francja 2:3 (18:25, 22:25, 27:25, 25:15, 15:17)
Francja: Yannick Bazin (5), Antonin Rouzier (24), Romain Vadeleux (10), Stephane Antiga (14), Guillame Samica (22), Olivier Kieffer (4), Hubert Henno (libero) oraz Toafa Takaniko, Edouard Rowlandson (1), Samuele Tuia (1).
Rosja: Siergiej Grankin (3), Aleksiej Kazakow (13), Siergiej Tietiuchin (2), Jurij Biereżko (17), Aleksander Wołkow (9), Maksim Michajłow (18), Aleksiej Werbow (libero) oraz Denis Birjukow, Siemen Połtawski (8), Aleksander Koszariew (10), Wadim Chamuckich.

Bartosz Kurek: popukałbym się w głowę

0 komentarze

Bartosz Kurek, tak jak i jego koledzy, którzy w Izmirze w półfinałowym meczu mistrzostw Europy siatkarzy pokonali Bułgarów 3:0, przyznał, że przed wyjazdem do Turcji nawet o tym nie śnił.

"Gdyby ktoś mi powiedział przed rozpoczęciem sezonu reprezentacyjnego, że tak to się skończy, to popukałbym się w głowę i stwierdził: stary, chyba musisz odstawić to, co bierzesz" - śmiał się 21-letni przyjmujący.

"Teraz jednak dociera do mnie, że jestem medalistą mistrzostw Europy. Wygraliśmy to na boisku, wiem, że to się stało. Widziałem, byłem, uczestniczyłem w tym" - dodał.

Ocenił, że sukces dało im utrzymywanie reżimu taktycznego, dobra gra i wykonywanie poszczególnych elementów, odwaga i wiara w siebie. "To wszystko zafunkcjonowało. Mam nadzieję, że w niedzielę też tak będzie".

"Kiedy w sobotę przed meczem z Bułgarami spotkaliśmy się w szatni, wszyscy patrzyli na siebie i nikt nie był zdenerwowany. Byliśmy pewni siebie i to było też widać na boisku, zwłaszcza na tle Bułgarów, którzy byli trochę spięci. To dało nam już przewagę" - zdradził kulisy Kurek.

Najbardziej nerwowy był drugi set. Walka punkt za punkt i wygrana 30:28. "To był bardzo ważny moment dla naszej psychiki. Graliśmy na przewagi, jakbyśmy to przegrali, to Bułgarzy mogliby się odbudować. Nie ma co jednak gdybać, zwyciężyliśmy i wytrzymaliśmy wojnę nerwów. Jesteśmy w finale" - powiedział z uśmiechem na twarzy.

Sobotni przeciwnicy w niczym nie zaskoczyli Polaków. "Zagrali na swoim poziomie. W pierwszym secie trochę spuścili z tonu. Byli trochę zdenerwowani, ale potem było coraz trudniej i trudniej. Wymusiliśmy jednak parę ich błędów, trochę sami nam pomagali, ale nie zapominajmy, że to klasowi zawodnicy" - ocenił.

Dla Kurka nie miało znaczenia to, co mówiono przed półfinałem. Pełno było sceptycznych głosów, że Polacy mieli bardzo łatwą grupę i tylko dzięki temu znaleźli się w czwórce.

"Nie zwracałem uwagi na krytyczne opinie. Mnie interesuje tylko to, co dzieje się na parkiecie. Jak na razie wygrywamy i to się liczy. Gram dla własnej satysfakcji, a nie po to, by komuś utrzeć nosa. Lubię to, co robię i tyle" - dodał.

Polska w niedzielę o godz. 19.30 stanie do walki o złoto. Rywalem będzie zwycięzca drugiego półfinału między Rosją i Francją.