Polacy po dreszczowcu w półfinale ME!

0 komentarze

Świetna seria polskich siatkarzy w mistrzostwa Europy w Turcji trwa. Podopieczni Daniela Castellaniego wygrali piąty mecz z rzędu. W środę "Biało-czerwoni" po ciężkim boju wygrali ze Słowacją 3:2 i awansowali do półfinału ME!

Polacy byli zdecydowanym faworytem konfrontacji ze Słowacją. Trener Castellani przed meczem stwierdził nawet, że nasi siatkarze nie powinni mieć większych problemów z odniesieniem zwycięstwa. Słowacy jednak wysoko zawiesili poprzeczkę "Biało-czerwonym". Nasi siatkarze musieli mocno się namęczyć, żeby złamać opór południowych sąsiadów.
Podobnie jak w konfrontacji z Hiszpanią, do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był tie break. Decydujący set był niezwykle zacięty i trzymał w napięciu do samego końca. "Biało-czerwoni" za drugim meczbolem wykorzystali szansę na wygranie spotkania, a uczynił to Piotr Gruszka, który mocnym atakiem zapewnił nam zwycięstwo 3:2.

Kubica: Jedziemy walczyć!

0 komentarze

Robert Kubica bardzo optymistycznie podchodzi do najbliższego GP Włoch na historycznym torze Monza. Polak nie ukrywa, że niejako na "własnym torze" chce powtórzyć lub poprawić wynik z ostatniego GP Belgii na torze SPA, gdzie finiszował na czwartej pozycji.

Rzadko w tym sezonie możemy przytaczać optymistyczne zapowiedzi Roberta Kubicy przed zbliżającymi się kolejno zawodami o mistrzostwo świata w Formulę 1. Tegoroczny sezon na pewno nie należy do udanych, zarówno dla Roberta, jak i teamu BMW. Kubica indywidualnie uzbierał 8 punktów i jest sklasyfikowany na 15 miejscu w stawce 23 kierowców, co zważywszy na zeszłoroczne wyniki Polaka, bardzo mizernym rezultatem. Nasz jednak w F1 liczy jednak, że w zbliżają GP Włoch na torze Monza do dotychczasowego dorobku dorzuci kilka kolejnych oczek.

"Na tor w Monza jedziemy w bojowym nastroju, chcemy walczyć o lokaty z górnego pułapu, to będzie mój czwarty wyścig na tym na tym obiekcie w kategorii F1, w dwóch kończyłem na podium. Lubie ten tor i myślę, że powinno być dobrze. Monza to obiekt gdzie nieco mniejszą uwagę poświęca się aerodynamice auta, a znacznie więcej pracuję nad szybkością. Na takich torach jak SPA, gdzie aerodynamika schodzi na drugi plan nasz samochód spisuje się zupełnie dobrze. To dobra prognoza przed GP Włoch. Mam nadzieję, że co najmniej powtórzę wynik z Belgii" - wyznaję Robert w wypowiedzi dla włoskiej telewizji Rai 2.
Włoski tor Monza należy do najszybszych obiektów na których rozgrywane są cykle GP, stąd bardzo duże znaczenie ma silnik bolidu, którego moc ma ogromne znaczenie przy osiąganych prędkościach. Robert od początku sezonu ma sporo problemów z jednostkami napędowymi, które już kilkakrotnie wymieniał. W ostatnim GP Belgii Polak również miał kłopoty z tym elementem auta.

"W ostatnim Grand Prix torze SPA miałem problemy z silnikiem w dniu zawodów, auto nie jechało tak jak w piątkowych treningach i sobotnich kwalifikacjach. Gdyby nie to, mogłem realnie myśleć o podium, cóż nie udało się. Ufam, że w GP Włoch motor w moim bolidzie, będzie działał bez zarzutów, bo na tym torze, jak na żadnym innym mocny silnik będzie dawał przewagę nad rywalami" - kończy swoją wypowiedz dla Rai 2 Robert Kubica

Słowenia - Polska: źle, fatalnie, koszmarnie… Pa, pa, RPA!

0 komentarze

W rozegranym na stadionie Ljudski Vrt w Mariborze meczu eliminacji MŚ 2010 piłkarska reprezentacja Polski przegrała ze Słowenią 0:3 (0:2). To już naprawdę koniec nadziei związanych z wyjazdem na mundial do RPA. Matematyczne szanse jeszcze są, ale w nie wierzyć już może tylko niepoprawny marzyciel… Pa, pa, RPA!

Tylko zwycięstwo - to tak naprawdę interesowało Polaków przed meczem ze Słowenią. Ten cel determinowała sytuacja w grupie 3 eliminacji piłkarskich MŚ 2010.

W dniu meczu okazało się, że kontuzja ścięgna Achillesa uniemożliwiła grę w tym spotkaniu Pawłowi Golańskiemu. Biorąc pod uwagę złamanie nogi Marcina Wasilewskiego na prawej stronie defensywy była naprawdę zła. Leo Beenhakker zdecydował się lukę załatać doświadczonym Michałem Żewłakowem. Na środku obrony zagrali Bartosz Bosacki i Dariusz Dudka, a na lewej - zamiast przesunięte do drugiej linii Jacka Krzynówka - Seweryn Gancarczyk.

Jeszcze we wtorek nie było wiadomo, czy będzie mógł zagrać Jakub Błaszczykowski, ale jego uraz okazał się na tyle niegroźny, że pomocnik Borussii Dortmund rozpoczął spotkanie w pierwszym składzie. Tyły miał Ubezpieczać Mariusz Lewandowski, a za kreowanie gry odpowiadać mieli Roger Guerreiro i Ludovic Obraniak. Polacy rozpoczęli z jednym wysuniętym napastnikiem - na szpicy pojawił się Paweł Brożek.

W sektorze dla kibiców gości pojawiła się niespełna 500-osobowa grupka. Tylko tyle biletów przeznaczonych zostało dla fanów znad Wisły. "Będziemy zawsze tam, gdzie PZPN biletów nie ma" - takie hasło wywiesili kibice na płocie okalającym sektor dla gości. Gospodarze zapowiadali, że szczelnie wypełnią pozostałą cześć stadionu, ale tak nie było…

Ludovic Obraniak pełen optymizmu

0 komentarze

- Nie uważam, że zagraliśmy fatalnie. Było w nas mnóstwo chęci, ambicji, robiliśmy wszystko, co mogliśmy... Trafiliśmy jednak na zespół, który zagrał bardzo inteligentnie, wykorzystał do maksimum swoje kontry i dobre przygotowanie. Przecież to nie było tak, że ani razu nie stworzyliśmy dobrej okazji. Szans było pełno, w kilku sytuacjach piłka naprawdę mijała bramkę o centymetry. Szkoda, ale Słowacy i Czesi też potracili punkty, więc nie ma sensu siadać i płakać. Najlepszą odpowiedzią będzie pokonanie dzisiaj Słowenii, a stać nas na to - powiedział w wywiadzie dla "Super Expressu" pomocnik reprezentacji Polski Ludovic Obraniak.

Nie widzę w drużynie załamanych. Wciąż twierdzę, że to bardzo ciekawy zespół, który sprawi jeszcze niejedną miłą niespodziankę. My naprawdę potrafimy być groźni - powiedział.
Obraniak zapewnił, że presja jak spoczywa na piłkarzach przed meczem ze Słowenią (muszą wygrać by myśleć o awansie do finałów MŚ 2010), nie sparaliżuje ich.

- Mnie taka presja tylko motywuje. Przecież walczymy o awans do mistrzostw świata, a piłkarzowi nic lepszego niż udział w mundialu zdarzyć się nie może. Większość z nas ma za sobą mnóstwo meczów o sporą stawkę, więc głupio by było, gdybyśmy się teraz wystraszyli - powiedział.

Więcej w "Super Expressie"

El. MŚ: hit na Wembley, Francja w tarapatach

0 komentarze

Polscy piłkarze, mimo straty kolejnych punktów w eliminacjach mistrzostw świata 2010 (1:1 w Chorzowie z Irlandią Północną), wciąż mają szansę bezpośredniego awansu do turnieju finałowego w RPA. Muszą jednak w środę pokonać w Mariborze Słowenię.

Grupa 3, w której występują podopieczni Leo Beenhakkera, jest tak wyrównana, że trudno wskazywać faworytów w poszczególnych meczach. Tym bardziej przed potyczką w Mariborze. Zarówno Polska, jak i Słowenia, prezentują w obecnych eliminacjach bardzo nierówną formę. Słoweńcy zaczęli świetnie, w trzech pierwszych meczach zdobyli siedem punktów (remis z Polską, zwycięstwa nad Słowacją i Irlandią Północną), ale później mocno spuścili z tonu. Jeszcze gorzej spisują się biało-czerwoni, którzy - pomijając mecze z San Marino - zagrali dobrze tylko z Czechami w Chorzowie (2:1).

Napastnik Wisły Kraków musi poczekać

0 komentarze

Napastnik Wisły Kraków i reprezentacji Polski Rafał Boguski, po raz kolejny musi odłożyć swój powrót na boisko - informuje "Przegląd Sportowy".

Boguski, który nabawił się kontuzji pod koniec zeszłego sezonu, był już bardzo bliski powrotu do gry w Ekstraklasie. Kibice liczyli, że stanie się to już w najbliższym ligowym spotkaniu z Lechią Gdańsk. Jednak nic z tego. Jak informuje "PS" Boguskiemu odnowiła się dawna kontuzja uda.

To blizna, nad którą co jakiś czas trzeba popracować. Wygląda na to, że może mi dokuczać, dopóki będę grał w piłkę - opowiada zasępiony piłkarz - powiedział Boguski.

EuroBasket: Polacy pobili faworyta, niespodzianek ciąg dalszy

0 komentarze

Drugi mecz i druga wygrana - taki jest bilans polskich koszykarzy na mistrzostwach Europy, które po raz drugi w historii odbywają się w naszym kraju. W meczu grupy D Biało-czerwoni, przy wspaniałym dopingu publiczności, pokonali we Wrocławiu faworyzowaną Litwę 86:75.

Nasi rywale to ścisła światowa czołówka. Litwa to brązowy medalista ostatnich ME i czwarta drużyna igrzysk olimpijskich w Pekinie. Podopieczni Ramunasa Butautasa to jednocześnie szósta ekipa światowego rankingu, podczas gdy Polska sklasyfikowana jest na 55. pozycji.
W drugim meczu naszej grupy Turcja, z którą przyjdzie nam zmierzyć się w środę, a stawka meczu będzie pierwsze miejsce w tabeli, nie dała szans Bułgarii, wygrywając 94:66. Podopieczni Bogdana Tanjevica byli lepsi od rywali niemal w każdym elemencie koszykarskiego rzemiosła.
W najciekawszym meczu grupy A Grecja pokonała Chorwację 76:68. Do niespodzianki doszło w starciu Macedonii z Izraelem. Skazywani na porażkę Macedończycy wygrali 82:79.

Wtorkowa rywalizacja w grupie B zaczęła się od sensacji, bo na pewno za taką należy uznać zwycięstwo młodego, niemieckiego zespołu nad obrońcą tytułu Rosją 76:73. Warto jednak dodać, że nasi zachodni sąsiedzi prowadzili od pierwszej do ostatniej sekundy spotkania. W drugim meczu tej grupy Francja, która do ME zakwalifikowała się z turnieju barażowego, odniosła drugie zwycięstwo i zapewniła sobie udział w II fazie. "Trójkolorowi" pokonali Łotyszy 60:51.

W grupie C Serbowie, którzy w pierwszym meczu pokonali mistrzów świata, wicemistrzów olimpijskich i Europy - Hiszpanów, tym razem musieli uznać wyższość Słoweńców, którzy wygrali 80:69 i tym samym zapewnili sobie awans do czołowej "12". W drugim meczu tej grupy sporo strachu Hiszpanom napędzili, debiutujący w ME Brytyjczycy, którzy tuż przed końcem prowadzili jeszcze czterema punktami, by ostatecznie przegrać 76:84.

Loeb dostał zgodę na start w F1

0 komentarze

Pięciokrotny mistrz świata w rajdach samochodowych Sebastien Loeb dostał zgodę od zespołu Citroena na debiut w Formule 1 w GP Abu Dhabi jeżeli jakiś zespół złoży mu taką propozycję.

Loeb już od dłuższego czasu marzy o startach w F1. O tym, że poradziłby by sobie za kierownica udowodnił w trakcie testów dla zespołów Red Bull i Renault. Marzenie francuskiego kierowcy może się spełnić w ostatnim wyścigu tego sezonu.


REKLAMA Czytaj dalej



Red Bull jest głównym sponsorem rajdowego zespołu Citroena, więc Loeb najprawdopodobniej trafi, do którejś z dwóch ekip F1 należących do Red Bulla. Będzie to najprawdopodobniej Toro Rosso.

Olivier Quesnel szef Citroena potwierdził, że Loeb może startować w wyścigach Formuły 1, o ile nie będzie to kolidowało ze startami w rajdach. - Nie jestem szefem F1 więc nie mogę Sebastienowi zaoferować miejsca w bolidzie - powiedział agencji AFP, Quesnel. - Jednak jeżeli ktoś złoży mu taką propozycję to Citroen pozwoli mu wystartować w GP Abu Dhabi, kiedy sezon rajdowy będzie już zakończony - dodał.

Szef Citroena wyraził również nadzieję, że Loeb w przyszłym roku pozostanie kierowcą rajdowym.

Polacy zagrają z mistrzami Europy

0 komentarze

Z broniącą trofeum Hiszpanią, Słowacją i Grecją zagrają kolejno od wtorku do czwartku polscy siatkarze w drugiej rundzie mistrzostw Europy w Turcji.

Polacy, jako zwycięzcy grupy A, przystąpią do drugiego etapu rozgrywek z kompletem punktów, podobnie jak najlepsza w grupie C Grecja. W tabeli uwzględnione zostaną wyniki uzyskane z drużynami tej samej grupy, które pozostały w rywalizacji.

W grupie F, która powstała po połączeniu najlepszych trzech ekip grup B i D, w najlepszej sytuacji są Bułgarzy i Rosjanie.
Grupa E swoje mecze rozgrywać będzie w Izmirze, grupa F - w Stambule.

Po dwie najlepsze ekipy z obu grup drugiej rundy awansują do półfinałów. Pary zostaną wyłonione na podstawie losowania, ale przy założeniu, że zwycięzcy grup nie trafią na siebie.

Program drugiej fazy ME:

grupa E (Izmir)

8 września, wtorek

godz. 14.00 Niemcy - Grecja

16.30 Polska - Hiszpania

19.00 Francja - Słowacja

9 września, środa

14.00 Niemcy - Hiszpania

16.30 Polska - Słowacja

19.00 Francja - Grecja

10 września, czwartek

14.00 Niemcy - Słowacja

16.30 Francja - Hiszpania

19.00 Polska - Grecja

M Z P sety pkt
1. Polska 2 2 0 6:2 4
2. Grecja 2 2 0 6:3 4
3. Francja 2 1 1 4:4 3
4. Hiszpania 2 1 1 3:5 3
5. Słowacja 2 0 2 4:6 2
6. Niemcy 2 0 2 2:6 2

grupa F (Stambuł) 8 września, wtorek 14.00 Rosja - Serbia 16.30 Holandia - Włochy 19.00 Finlandia - Bułgaria 9 września, środa 14.00 Rosja - Włochy 16.30 Holandia - Bułgaria 19.00 Serbia - Finlandia 10 września, czwartek 14.00 Rosja - Bułgaria 16.30 Finlandia - Włochy 19.00 Holandia - Serbia

M Z P sety pkt
1. Rosja 2 2 0 6:2 4
. Bułgaria 2 2 0 6:2 4
3. Serbia 2 1 1 5:4 3
4. Holandia 2 1 1 5:5 3
5. Finlandia 2 0 2 2:6 2
6. Włochy 2 0 2 1:6 2

faza finałowa (Izmir)

półfinały

12 września, sobota

16.30 1E - 2E/F

19.30 2E/F - 1F

13 września, niedziela

16.30 - o 3. miejsce

19.30 - finał

Piłkarz zgodził się zapłacić 17 mln euro kary

0 komentarze

Adrian Mutu zamierza zapłacić grzywnę, jaką nałożył na niego Sportowy Sąd Arbitrażowy. Napastnik z Rumunii jest winny Chelsea Londyn ponad 17 milionów euro. To najwyższa kara w historii futbolu.

- Głównym problemem Mutu jest to, jak zapłacić tą karę. Być może odbędzie się spotkanie z właścicielem Chelsea Romanem Abramowiczem i dyrektorem generalnym Peterem Kenyonem - powiedział Giovanni Becali, który reprezentuje interesy piłkarza.

Becali potwierdził, że jego klient nie będzie uchylał się od odpowiedzialności i zapłaci nałożoną na niego karę.
Londyńczycy zapłacili za Mutu w 2003 roku 15 milionów funtów (równowartość 17,6 mln euro). Gdy rok później Rumun został przyłapany na zażywaniu kokainy, klub podjął szybką decyzję o jego zwolnieniu. Zawodnik odszedł do Juventusu Turyn za darmo, a Chelsea zażądała gigantycznej rekompensaty. Rację angielskiemu klubowi przyznał Sportowy Sąd Arbitrażowy.

Ostatnimi czasy w mediach pojawiły się plotki na temat ewentualnej zmiany klubu przez Mutu. Transfer dałby Rumunowi dodatkowy zastrzyk gotówki, jednak Becali wykluczył taką możliwość. - To nie jest dobre rozwiązanie - powiedział.

F1: team ogłosił nazwisko nowego kierowcy

0 komentarze

Po odejściu Giancarlo Fisichelli do Ferrari nie wiadomo było, kto zastąpi Włocha za kierownicą bolidu Force India. Nie pojawiały się żadne znaczące nazwiska i niemal pewne było, że w wyścigu o GP Włoch partnerem Adriana Sutila zostanie trzeci kierowca zespołu Vitantonio Liuzzi.
Tak też się stało. Liuzzi będzie do końca sezonu kierowcą wyścigowym w zespole Vijay'a Mallya.

- Jestem zadowolony, że mogę dać szansę Toniemu. Jesteśmy teraz na fali wznoszącej i taki kierowca jak Liuzzi powinien to potwierdzić w najbliższych wyścigach. Jest to dla niego niesamowita okazja, aby udowodnić swoją wartość, oraz potencjał całego zespołu - powiedział Vijay Mallya.
28-letni włoski kierowca Force India ostatnio na torze ścigał się pod koniec 2007 roku. Od listopada ubiegłego roku nie jeździł nawet na testach. Mimo tego Włoch jest optymistą.

- Nie mogę się doczekać, kiedy powrócę na tor. Fajnie się składa, że będzie to podczas mojego domowego wyścigu na Monzie. Bardzo się cieszę, że Vijay dał mi taką szansę. Postaram się ją jak najlepiej wykorzystać. Jestem bardzo zmotywowany i głodny pierwszych punktów. Szkoda tylko, że mój powrót na tor jest uzależniony w dużym stopniu od wypadku Felipe - powiedział Vitantonio Liuzzi.

Piłkarze już w Słowenii; "Nie wiem, czy będą zmiany"

0 komentarze

Samolot z piłkarzami i sztabem reprezentacji Polski przed godziną 12 wylądował na lotnisku w Mariborze. "Biało-czerwoni" przygotowują się do środowego meczu eliminacji do mistrzostw świata ze Słowenią. - Chcemy to wygrać. Naprawdę wierzymy w awans - mówi Marek Saganowski.
Piłkarze dotarli już do hotelu. Razem z nimi do Słowenii przyleciała grupa działaczy z prezesem PZPN Grzegorzem Lato na czele. Na lotnisku kadrowiczów powitał sekretarz generalny związku - Zdzisław Kręcina.
Przed pierwszym treningiem, który odbędzie się o godzinie 18 na stadionie Zeleznicara Maribor, kadrowiczów czeka obiad, a po nim pierwsza przedmeczowa odprawa.
- Nie przyjechaliśmy tutaj, by "odbębnić" mecz. My naprawdę wierzymy w awans i zagramy tak, aby wygrać ze Słowenią - zapowiada Marek Saganowski.

- Na razie nie patrzymy na inne mecze. Po prostu koncentrujemy się na sobie i na tym, by wygrać ze Słowenią. Szanse na awans jeszcze są. Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe - mówi z kolei Michał Żewłakow.

Dobre wieści napływają tymczasem ze sztabu medycznego naszej kadry. Artur Boruc, który po meczu z Irlandią Północną narzekał na ból w pachwinie, najprawdopodobniej będzie mógł zagrać ze Słowenią.

Czy będzie rewolucja w składzie kadry? Leo Beenhakker odpowiada: - A co mam zmieniać? W meczu z Irlandią Północną mieliśmy 70 proc posiadania piłki, stworzyliśmy sobie mnóstwo sytuacji podbramkowych. Problem był tylko ze skutecznością. Nie wiem zatem, czy będą zmiany. Wszystko zależy od postawy piłkarzy na dzisiejszym treningu.

Polska zagra ze Słowenią w najbliższą środę. To kolejny mecz opatrzony parafką "o wszystko".

EuroBasket: Bułgaria pierwszym rywalem "biało-czerwonych"

0 komentarze

Mistrzostwa Europy koszykarzy, które po raz drugi w historii odbywaj się w Polsce, dla nas tak naprawdę zainaugurowane zostaną, kiedy do rywalizacji przystąpią podopieczni Muliego Katzurina. W swoim pierwszym meczu w grupie D, Polska zagra we Wrocławiu z Bułgarią (godz. 18.15).

Nasz najbliższy rywal prowadzi dobry znajomy Katzurina - Pini Gershon, który także jest Izraelczykiem. Gershon selekcjonerem Bułgarii został w grudniu 2007 roku, by już po dziewięciu miesiącach pracy wywalczyć awans na EuroBasket.

- To będą moje pierwsze mistrzostwa Europy dla mnie w roli selekcjonera. To wielkie wyzwanie dla mnie - powiedział przed EuroBasketem.
Podczas imprezy tej nie będzie mógł on jednak skorzystać z pomocy naturalizowanego zawodnika Ibrahima Jaabera, który jest muzułmaninem, a właśnie teraz trwa ramadan. Oznaczałoby to, że nie byłby on wystarczająco silny, by znieść trudny imprezy. Warto tutaj wspomnieć, że Jaaber był najskuteczniejszym zawodnikiem Bułgarii w eliminacjach do ME. Jego średnia zdobycz to 16 pkt.

Dla naszych rywali będzie to bardzo ważny mecz. Na zwycięstwo w finałach ME czekają oni bowiem od 1989 roku.

Jeżeli spojrzeć na statystykę, to wygląda ona korzystnie dla Polaków. Biało-czerwoni w meczach rangi mistrzowskiej (eliminacje ME, ME, IO i MŚ) spotykali się z Bułgarami 12-krotnie, odnosząc 8 zwycięstw.

Spotkanie z Bułgarami zostanie poprzedzone minutą ciszy, która będzie hołdem pamięci oddanym 15 obywatelom bułgarskim, którzy zginęli w sobotę na Jeziorze Ohrid w Macedonii po wywróceniu się statku.

ME: Polacy idą jak burza! Turcja pokonana!

0 komentarze

Polscy siatkarze z kompletem zwycięstw zakończyli pierwszą rundę rozgrywanych w Turcji mistrzostw Europy. W swoim ostatnim meczy fazy grupowej podopieczni Daniela Castellaniego pokonali gospodarzy turnieju 3:0.
Podopieczni Daniela Castellaniego po zwycięstwach nad Francją (3:1) i Niemcami (3:1) zapewnili sobie awans do następnej fazy mistrzostw. "Biało-czerwoni" przystąpili do meczu z Turcją zmobilizowani i z wolą zwycięstwa. "Biało-czerwoni" dominowali na parkiecie i pokonali Turków w dobrym stylu. Wygrana z gospodarzami stawia nasz zespół w komfortowej sytuacji w kolejnej rundzie. Droga do półfinału stoi przed naszymi siatkarzami otworem. Polacy trafią do grupy E, gdzie czeka ich rywalizacja na pewno z Grecją i prawdopodobnie z Hiszpanią i Słowacją.
Pierwsze dwa punkty w spotkaniu przeciwko Turcji zdobył Piotr Gruszka. Chwilę później Polska prowadziła już 5:3, ale rywale zdołali zdobyć trzy punkty z rzędu (5:6). Nie najlepsze przyjęcie i nieskuteczne ataki podopiecznych Daniela Castellaniego sprawiły, że na pierwszą przerwę techniczną to zespół turecki schodził z przewagą jednego oczka (7:8). Chwila odpoczynku na dobre wyszła jednak biało-czerwonym, którzy za sprawą asa serwisowego Daniela Plińskiego oraz bloku Pawła Zagumnego i Marcina Możdzonka wyszli na prowadzenie 11:9. Także po efektownym bloku Polaków, na drugiej przerwie technicznej na tablicy widniał rezultat 16:12 dla Polski. Końcówka seta była dość nerwowa w wykonaniu biało-czerwonych, a Turcy potrafili zdobyć kilka punktów z rzędu. Ostatecznie jednak więcej zimnej krwi zachowali Polacy, którzy wygrali partię 25:23.

Drugi set rozpoczął się po myśli reprezentacji Turcji. Polacy mieli problemy ze skończeniem ataku. Gospodarze szybko objęli prowadzenie 4:2. "Biało-czerwoni" jednak błyskawicznie odrobili straty (5:5), a na pierwszą przerwę techniczną rywale schodzili prowadząc tylko jednym punktem. Po przerwie w siatkę zaatakował Piotr Gruszka, przez co rywale znów odskoczyli podopiecznym Daniela Castellaniego na dwa punkty (7:9). Przy stanie 11:9 dla Turcji w polu zagrywki w drużynie polskiej stanął Michał Bąkiewicz i za jego sprawą Polacy nie dość że odrobili straty, to jeszcze wyszli na prowadzenie 13:11. To wyraźnie zdekoncentrowało rywali, którzy zaczęli popełniać coraz więcej błędów. Na drugą przerwę techniczną, dzięki skutecznej grze w bloku, Polacy schodzili prowadząc już 16:12. Pod koniec drugiej odsłony meczu "Biało-czerwoni" dominowali na boisku już w każdym elemencie gry. Seta efektownym atakiem skończył Piotr Gruszka (25:18).

Trzecia partia miała wyrównany przebieg tylko do stanu 3:3. Chwilę później dobrze zafunkcjonował polski blok i zrobiło się 4:3 dla naszego zespołu. W ataku nie do zatrzymania był Bartosz Kurek, dzięki czemu na pierwszy czas techniczny Polacy schodzili prowadząc 8:5. Po przerwie efektowną kiwką popisał się Paweł Zagumny i przewaga Polaków wzrosła do czterech oczek (9:5). W kolejnej fazie seta Polacy prowadzili m.in. 17:12, 21:16, a w końcówce asami serwisowymi popisywał się Daniel Pliński. Partię, a tym samym cały mecz, skutecznym atakiem zakończył Piotr Gruszka (25:17).

Teraz Polacy mają dwa dni na regenerację sił. Swój kolejny mecz rozegrają dopiero we wtorek.

Ponad 100 tys. kibiców oglądało jazdę Alonso

0 komentarze

Co najmniej 100 tys. kibiców, a być może nawet 150 tys. według szacunków policji, oglądało w sobotę w Oviedo jazdę hiszpańskiego kierowcy Fernando Alonso w różnych samochodach Renault, w tym w bolidzie Formuły 1.
"Nie wyobrażałem sobie nawet, że będę przed moją publicznością prowadzić bolid Formuły 1 i tyle osób będzie chciało mnie zobaczyć" - powiedział Alonso, który urodził się w Oviedo w 1981 roku.

"Ten dzień właśnie nadszedł i nigdy go nie zapomnę" - dodał mistrz świata Formuły 1 w barwach Renault z 2005 i 2006 roku.
Na przyjazd Alonso stolica Asturii przygotowała tor samochodowy długości prawie dwóch kilometrów. Liczba kibiców przekroczyła jednak wszelkie oczekiwania organizatorów. W Oviedo mieszka 220 tys. osób.

Brazylia w finałach MŚ, Argentyna rozbita!

0 komentarze

Dzięki sobotniemu zwycięstwu 3:1 nad Argentyną reprezentacja Brazylii na trzy kolejki przed zakończeniem eliminacji w Ameryce Południowej zapewniła sobie awans na mistrzostwa świata w RPA.

Nic nie wyszło z szumnych wypowiedzi i licznych zabiegów Argentyńczyków przed klasykiem z "Canarinhos". Już po pół godzinie gry podopieczni Carlosa Dungi prowadzili w Rosario 2:0. Najpierw w 23. minucie po rzucie wolnym wykonywanym przez Elano, pozostawiony w polu karnym zupełnie bez opieki Argentyńczyków Luisao głową wpakował piłkę do bramki Mariana Andujara. W 30. minucie z kolei Luis Fabiano wykorzystał zamieszanie w polu karnym rywali i podwyższył prowadzenie. Najlepszą okazję dla gospodarzy w pierwszej połowie miał Maxi Rodriguez, który przegrał jednak pojedynek z Juliem Cesarem.

W 65. minucie kontaktową bramkę dla Argentyny ładnym uderzeniem sprzed "16" zdobył Jose Datolo, ale już minutę później nadzieje Argentyńczyków rozwiał Luis Fabiano, który wykorzystał znakomite podanie Kaki i nie dał szans Andujarowi.
Mimo porażki drużyna Diego Maradony zachowała 4. pozycję w tabeli. Wszystko za sprawą Kolumbii, która pokonała 2:0 mogący zaszkodzić Argentynie Ekwador. Rezultat tego spotkania, a także zwycięstwo Peru nad Urugwajem urządziły również Brazylijczyków, bowiem dzięki zwycięstwu Kolumbijczyków "Canarinhos" mogli świętować już awans na mistrzostwa świata 2010.

Zwycięstwo Peruwiańczykom zapewnił snajper Lecha Poznań Hernan Rengifo, który w 86. minucie gry strzelił jedynego gola spotkania.

Paragwaj, który skromnie pokonał w Asuncion Boliwię 1:0 zrównał się punktami z reprezentacją Chile, która zremisowała 2:2 z Wenezuelą. Faworyzowani Paragwajczycy komplet punktów zdobyli za sprawą Salvadora Cabanasa, który z rzutu karnego pewnie pokonał Hugo Suareza. Natomiast remis dla Chile uratował Rodrigo Javier Millar.

***

Peru - Urugwaj 1:0 (0:0)

1:0 Rengifo 86.

Sędziował Carlos Chandia (Chile). Żółte kartki: Zambrano, Avila, Risco - Lugano, Rodriguez. Czerwona kartka: Godin (Urugwaj).

Chile - Wenezuela 2:2 (1:2)

1:0 Vidal 11.

1:1 Maldonado 33.

1:2 Rey 45.

2:2 Millar 53.

Sędziował Rene Ortube (Boliwia). Żółte kartki: Vidal, Valdivia - Vizcarrondo, Rey, Lucena, Rincon, Maldonado.

Kolumbia - Ekwador 2:0 (0:0)

1:0 Martinez 81.

2:0 Gutierrez 90.

Sędziował Sergio Pezzotta (Argentyna). Żółte kartki: Yepes - Yano, Palacios, Espinoza.

Paragwaj - Boliwia 1:0 (1:0)

1:0 Cabanas 44. (rzut karny)

Sędziował Victor Carillo (Peru).

Argentyna - Brazylia 1:3 (1:2)

0:1 Luisao 23.

0:2 Luis Fabiano 30.

1:2 Datolo 65.

1:3 Luis Fabiano 66.

Argentyna: Mariano Andujar; Javier Zanetti, Sebastian Dominguez, Nicolas Otamendi, Gabriel Heinze; Maxi Rodriguez (46. Sergio Aguero), Javier Mascherano, Juan Sebastian Veron, Jesus Datolo; Carlos Tevez (67. Diego Milito), Lionel Messi.

Brazylia: Julio Cesar; Maicon, Lucio, Luisao, Andre Santos; Elano (67. Daniel Alves), Gilberto Silva, Felipe Melo, Kaka; Luis Fabiano (77. Adriano), Robinho (67. Ramires).

Sędziował Oscar Ruiz (Kolumbia). Żółte kartki: Mascherano, Veron - Lucio, Luisao, Luis Fabiano, Kaka.

M Z R P bramki pkt
1. Brazylia 15 8 6 1 28:7 30
2. Chile 15 8 3 4 25:16 27
3. Paragwaj 15 8 3 4 21:13 27
4. Argentyna 15 6 4 5 20:18 22
5. Kolumbia 15 5 5 5 9:11 20
6. Ekwador 15 5 5 5 18:22 20
7. Urugwaj 15 4 6 5 23:17 18
8. Wenezuela 15 5 3 7 19:26 18
9. Boliwia 15 3 3 9 19:31 12
10. Peru 15 2 4 9 8:29 10

W środę 9 września zagrają:

Boliwia - Ekwador

Urugwaj - Kolumbia

Paragwaj - Argentyna

Brazylia - Chile

Wenezuela - Peru

El. MŚ: spóźniony finisz Polaków, nadzieja ocalona

0 komentarze

Polska zremisowała z Irlandią Północną 1:1 (0:1) w meczu eliminacji mistrzostw świata. Do zwycięstwa zabrakło dobrej gry w pierwszej połowie. Tę Polacy kompletnie przespali.

Na niespełna dziesięć minut przed rozpoczęciem pojedynku obie drużyny pojawiły się na murawie Stadionu Śląskiego w Chorzowie. Godny podkreślenia był gest polskich piłkarzy, którzy wyszli na murawę w koszulkach „Wasyl – jesteśmy z Tobą”. Piłkarze w ten piękny sposób postanowili uczcić swego reprezentacyjnego kolegę, który niedawno odniósł groźną kontuzję w meczu ligowym.
Po gwizdku rozpoczynającym pierwszą połowę, Polacy od razu ruszyli do ataków na bramkę strzeżoną przez Maika Taylora. W pierwszym kwadransie gry jednak naszym zawodnikom brakowało dokładności w rozgrywaniu piłki, a twardo walczący Irlandczycy w miarę upływu czasu stwarzali coraz większe zagrożenie pod bramką Boruca. W 17. minucie naszym obrońcom urwał się Kyle Lafferty, ale jego strzał zza pola karnego minął prawy słupek polskiej bramki.
Po upływie pół godziny gry wreszcie groźnie zaatakowali Polacy. W wyśmienitej sytuacji, po podaniu od Rogera, znalazł się Paweł Brożek. Strzał napastnika „biało-czerwonych” zdołał jednak w ostatniej chwili wślizgiem zablokować obrońca i futbolówka przeleciała nad poprzeczką bramki Taylora. W kolejnych minutach w polskiej drużynie mnożyły się niedokładności a bardzo groźne kontrataki wyprowadzali goście.

W 38. minucie znów polskiej defensywie urwał się Lafferty, tym razem jednak napastnik gości był skuteczny i w sytuacji „sam na sam” posłał piłkę do siatki między nogami interweniującego Boruca. W końcówce pierwszej części gry pokonać bramkarza Irlandii Północnej próbowali jeszcze Roger Guerreiro oraz dwukrotnie Ludovic Obraniak. Strzał tego drugiego najpierw z linii bramkowej wybił głową obrońca, a po chwili z najwyższym trudem skutecznie interweniował Maik Taylor.

Druga połowa zaczęła się od nieco żywszej gry Polaków. Problemem było jednak stworzenie sobie dogodnej sytuacji. Ataki pozycyjne były rozbijane przed polem karnym, a po dośrodkowaniach z rzutów rożnych nie wiele można było sobie obiecywać biorąc pod uwagę wzrost rywali. Sygnał do ataku dał dopiero w 56. minucie Jacek Krzynówek, jednak piłka po jego uderzeniu z kilku metrów jedynie otarła się o boczną siatkę. Strzał z dystansu Mariusza Lewandowskiego był już o wiele bardziej niecelny. Z wolnego chwilę później próbował Michał Żewłakow, lecz futbolówka wylądowała w rękach Maika Taylora.

Niewykorzystane sytuacje powinny zemścić się na Polakach w 65. minucie. Sam przed Borucem znalazł się wprowadzony po przerwie Martin Paterson. Piłka po jego strzale minęła polskiego bramkarza, ale na szczęście nie znalazła także drogi do siatki.

Polacy w następnych fragmentach spotkania zupełnie zdominowali mecz. Długimi fragmentami ataki nie przynosiły jednak skutku, gdyż goście bronili się niemal całą drużyną. Długo wyczekiwana chwila nastąpiła wreszcie w 80. minucie. Paweł Brożek uciekł obrońcom, zagrał w pole karne, a tam z bliska piłkę do bramki wpakował Mariusz Lewandowski. Po meczu oficjalne źródła FIFA zaliczyły to trafienie jako gol samobójczy Aarona Hughesa.

Mariusz Lewandowski mógł w 85. minucie dać Polakom prowadzenie, ale po dośrodkowaniu Rogera minimalnie niecelnie uderzył głową. Ostatecznie jednak nic się nie zmieniło i spotkanie zakończyło się podziałem punktów.

Remis bardzo ogranicza szanse Polaków na awans. Naszym zawodnikom pozostają do rozegrania trzy mecze. Trzy zwycięstwa dadzą nam udział w barażach, a może nawet... bezpośredni awans. Jedno lub nawet dwa potknięcia (remisy) mogą dać nam baraże. Ale wtedy musimy patrzeć na inne wyniki.

Polska - Irlandia Płn 1:1 (0:1)
Bramki: Aaron Hughes (80-sam.) - Kyle Lafferty (38).
Żółta kartka - Paweł Golański.
Sędzia: Manuel Mejuto Gonzales (Hiszpania).
Widzów 43 000.

Polska: Artur Boruc - Paweł Golański, Michał Żewłakow, Dariusz Dudka, Jacek Krzynówek - Jakub Błaszczykowski, Mariusz Lewandowski, Rafał Murawski (61. Robert Lewandowski), Roger Guerreiro, Ludovic Obraniak (46. Euzebiusz Smolarek) - Paweł Brożek.
Irlandia Płn.: Maik Taylor - Gareth McAuley, Stephen Craighan, Aaron Hughes, Jonathan Evans - Damien Johnson, Samuel Clinghan, Grant McCann, Steven Davis - David Healy - Kyle Lafferty (54. Martin Paterson).
Grała piłkarska Europa

grupa 1
Węgry - Szwecja 1:2
Dania - Portugalia 1:1

grupa 2
Mołdawia - Luksemburg 0:0
Izrael - Łotwa 0:1
Szwajcaria - Grecja 2:0

grupa 3
Słowacja - Czechy 2:2
Polska - Irlandia Płn. 1:1

grupa 4
Azerbejdżan - Finlandia 1:2
Rosja - Liechtenstein 3:0

Grupa 5
Armenia - Bośnia i Hercegowina 0:2
Turcja - Estonia 4:2
Hiszpania - Belgia 5:0

grupa 6
Ukraina - Andora 5:0
Chorwacja - Białoruś 1:0

grupa 7
Austria - Wyspy Owcze 3:1
Francja - Rumunia 1:1

grupa 8
Bułgaria - Czarnogóra 4:1
Gruzja - Włochy 0:2
Cypr - Irlandia 1:2

grupa 9
Szkocja - Macedonia 2:0
Islandia - Norwegia 1:1

towarzysko
Niemcy - RPA 2:0
Holandia - Japonia 3:0
Anglia - Słowenia 2:1