
Po makabrycznym wypadku Maja Włoszczowska wciąż nie może mówić. Nasza zawodniczka przeszła zabieg oczyszczania jamy ustnej, zszywania mięśni twarzy i popękanej skóry, a na pytania dziennikarzy odpowiada, pisząc na kartce.
- W tej chwili jestem w takim stanie, że nie umiem o niczym myśleć. Przede wszystkim chcę jak najszybciej dojść do siebie. Móc porozmawiać, umyć zęby, zjeść normalny posiłek. Chodzenie sprawia mi ból, więc nie wiem, kiedy wsiądę na rower - napisała Włoszczowska dla dziennikarzy "Przeglądu Sportowego" oraz "Gazety Wyborczej".
Nasza zawodniczka nie ma jednak pretensji do organizatorów zawodów. Jak napisała, wypadek był spowodowany jej błędem. Włoszczowska może mówić jednak o sporym szczęściu, gdyż mogła doznać o wiele poważniejszych obrażeń.
- Cały czas jestem jeszcze w lekkim szoku. Cieszę się, że i tak obrażenia nie są tak straszne. Byłam przekonana, że złamałam szczękę i miałam wstrząs mózgu. Oczywiście najbardziej mi żal utraty szansy na walkę o złoto - napisała Włoszczowska.
Nasza wicemistrzyni olimpijska z Pekinu po zabiegu opuściła już szpital w australijskiej Canberze i na szczęście stan jej zdrowia się poprawia. - Jest znacznie lepiej - mówi Andrzej Piątek, trener zawodniczki.
"Przegląd Sportowy"/"Gazeta Wyborcza"
0 komentarze:
Prześlij komentarz